6 sposobów na zdrowy i udany urlop!

Jestem psychofanką wyjazdów, kulinarnych wypraw, weekendowych wypadów i wszelkiego rodzaju podróży. Moje uzależnienie urosło do takich rozmiarów, że wyjeżdżam praktycznie raz w miesiącu i nie mogę przymknąć oka na to, co jem podczas urlopu słynnym argumentem ‚to tylko raz w roku’. Do tego, należę do osób, które robią się nieznośne, kiedy upragnionego posiłku nie zjedzą dokładnie w tym momencie, w którym zaczynają mieć na to ochotę. Z tego miejsca przepraszam wszystkich swoich najbliżych oraz przyjaciół za wszystko, co powiedziałam, kiedy byłam głodna. Dla spokoju nie tylko swojego, ale także otoczenia, musiałam wypracować pewien możliwie zdrowy, wyjazdowy savoir-vivre. Poniżej znajdziecie moje sposoby na zdrowy, a przede wszystkim udany urlop.

  1. Doceńcie wagę śniadania. Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, także podczas wakacji. Nie jestem fanką wersji hotelowych, gdyż zwykle składają się z białego pieczywa, konfitur i kilku plastrów sera lub szynki, a w ich horrendalnie wysokiej cenie jesteśmy zwykle w stanie zjeść pyszne lokalne śniadanie. Na pierwszy posiłek dnia podczas wyjazdu mam kilka patentów. Po pierwsze zwykle staram się rezerwować noclegi w mieszkaniach (np. korzystanąc z portalu airbnb.com), w których mam kuchnię i możliwość przygotowania sobie rano pysznego śniadania z lokalnych produktów. Nie zawsze jest to jednak możliwe. Kiedy śpię w hotelu też można sobie poradzić. Każdy pokój dysponuje lodówką. Kupuję twarożek wiejski i sezonowe owoce. Kiedy nie ma nawet lodówki ratują mnie świeże i suszone owoce oraz orzechy. Sporą paczkę orzechów, moreli oraz daktyli zwykle pakuję ze sobą w podróż żeby uniknąć szukania. Świeże produkty zawsze znajdziemy na miejscu. Można też oczywiście iść na śniadanie do restauracji, w moim przypadku to zwykle trudne, bo wstaję wcześniej niż pozostali i do czasu wymarszu zdążyłabym się z każdym porządnie pokłócić. Jeśli jednak nie macie tego problemu, wiele restauracji oferuje jajka w różnej postaci podawane ze świeżymi warzywami, owocowe granole i twarożki, czy też puddingi chia.
  2. Noście ze sobą przekąski! W ciągu dnia zawsze przychodzi moment, w którym jesteśmy głodni do granic możliwości, a na horyzoncie nie widać ani jednej sensownej jadłodajni. Zwykle rzucamy się wtedy na wszystko, co nam wpadnie w ręce, frytki, słodycze, zimne przekąski. Nic zdrowego, ani też szczególnie smacznego. Specjalnie na ten moment zawsze noszę w torebce woreczek z mixem orzechów i suszonych owoców. Znam również takich, którzy w tych momentach wyjmują z plecaka puszkę tuńczyka, serdecznie pozdrawiam! Jeśli wyjazd jest tylko weekendowy, przygotowuję sobie pudełka z jedzeniem, jakie zwykle noszę do pracy. Nawet tanie linie zezwalają na przewożenie ich w bagażu podręcznym. Im bardziej posiłek wykwintny i wilgotny, tym większa szansa na to, że się zepsuje, zwykle więc piekę przed wyjazdem kawałek indyka i dokładam ugotowany na sypko ryż. Na miejscu dokupuję lokalne warzywa, nic tak nie polepszy posiłku jak włoskie pomidory czy hiszpańskie oliwki.
  3. Planujcie z wyprzedzeniem wyjazdową mapę posiłków. Ten sposób ma dwie ważne zalety. Po pierwsze unikniecie chodzenia w kółko i denerwowania się na siebie, kiedy wszyscy są już głodni. Po drugie, traficie do o wiele lepszych miejsc, które ktoś już sprawdził i może Wam polecić. Jedzenie stanie się ważną częścią wyjazdowego doświadczenia i jedną z atrakcji. Postaram się przygotowywać dla Was takie kulinarne przewodniki z miejsc, które odwiedzam, żeby ułatwić Wam zadanie!
  4. Korzystajcie z dobrodziejstw regionu, w którym się znajdujecie. Zjeść w sieciówkach i fast foodach możecie zawsze (chociaż nie polecam). Na urlopie we Francji zjedzcie quiche, czyli lokalną tartę, spróbujcie makaroników. We Włoszech jedzcie sosy z najlepszych pomidorów świata. W Hiszpanii nie odwawiajcie sobie tortilli, tapas i paelli, czyli ryżu z owocami morza. Niech jedzenie będzie ważną (jeśli nie najważniejszą!) częścią Waszego doświadczenia. Rozgrzeszam te kilka dni, nie miejcie wyrzutów sumienia.
  5. Jedzcie tam, gdzie jedzą mieszkańcy. Nie dajcie się skusić turystycznym menu i naganiaczom znającym kilka słów w Waszym języku. Sprawdźcie wcześniej, gdzie warto iść, albo zboczcie z trasy, zgubcie się w dzielnicy. Najlepszą paelle w Barcelonie jadłam w miejscu, do którego nigdy bym drugi raz nie trafiła, a nikt z obsługi ani gości nie mówił nawet po hiszpańsku, dogadaliśmy się katalońsko-francusko-migową mieszanką.
  6. Aktywność fizyczna jest zwykle nieodłącznym elementem urlopu. Ciągle chodzimy, pływamy. Wszystkim jednak polecam pójść o krok dalej. Wypożyczcie rower miejski i zjeździjcie mniej znane dzielnice. Przekonajcie się ile szczęścia daje przebiegnięcie kilku kilometrów nad brzegiem morza, czy w pięknym parku. Jednym z moich najlepszych wspomnień z Sycylii jest uśmiech na widok Włocha zamykającego bar na plaży, który zobaczył, że biegnę brzegiem i czekał na mnie z butelką wody. Z Barcelony – przejechanie brzegu oceanu rowerem.

Zdrowie zdrowiem, ale pamiętajcie – żyjcie dla doznań!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s