Przetwory

Jakiś czas temu zauważyłam na dość popularnym blogu przepis na powidła, który brzmiał mniej więcej: na każdy kilogram owoców dodaj kilogram cukru. Krew zmroziła mi się w żyłach. Owoce, zwłaszcza dojrzałe, mają w sobie mnóstwo fruktozy, która uwydatnia słodki, ale przede wszystkim, naturalny owocowy smak w przetworach. Dodając cukier nigdy nie osiągniemy tego samego efektu. Powidła będą słodkie, ale pozbawione owocowej głębi.

Aby wydobyć z owoców to, co najlepsze, po pierwsze należy użyć dojrzałych owoców z zaufanego źródła, po drugie – gotować je przez kilka dni. Nie mam na myśli trzymania ich na gazie przez 48 godzin, ale przykładowo godzinę przez 3-4 dni z rzędu.

Wiele osób sugeruje, że dodanie cukru ułatwia proces pasteryzacji. Osobiście cukru nie dodaję wcale (poza konfiturą ze skórki cytrynowej), ale moim konfiturom nigdy nie udało się wytrzymać dłużej niż 2 tygodnie przed zjedzeniem, więc nie jestem specjalistą od konserwacji 🙂 Więc jeśli z Waszego doświadczenia wynika, że cukier lepiej pasteryzuje – nie bójcie się dodać łyżeczki, czy kilku. Polecam cukier brązowy, daje ciekawszy posmak od cukru białego.

Na rynkach można dostać jeszcze ostatnie węgierki – te małe, ciemne, lekko już pomarszczone. To najsłodszy rodzaj śliwek, z którego wychodzą najlepsze konfitury. Kupcie kilka kilogramów już teraz, z dodatkiem odpowiednich przypraw idealnie się sprawdzą do świątecznych paczek. Ja, psując niespodziankę, w tym roku przygotowuję w ramach prezentów domowe paczki od serca składające się ze śliwkowej konfitury, korzennych biscotti, domowej granoli i przygotowanej z suszonych własnoręcznie owoców herbaty.

Korzenne powidła śliwkowe


Składniki:

  • 3 kg śliwek (może być więcej lub mniej, zależy jaki macie garnek, w moim standardowym z Ikei mieści się 3,5),
  • 1 laska cynamonu
  • rozdrobnione w moździerzu 3 ziarna kardamonu, 1 gwiazdka anyżu i 3 goździki

Przygotowanie:

  • Śliwki kroimy na pół, wyjmujemy pestki i w miarę krojenia partiami dodajemy do garnka ustawionego na połowę maksymalnej mocy kuchenki
  • Dodajemy laskę cynamonu i zmielone na proszek pozostałe przyprawy
  • Przez pierwsze paręnaście minut mieszamy dość często, kiedy śliwki puszczą już sok, wystarczy zamieszać raz na kilka minut. Niektórzy sugerują aby w tym pierwszym etapie śliwki upiec, uniknie się wtedy stania przy garnku i pilnowania żeby nic się nie przypaliło. Ja mam wrażenie, że te pilnowane w jakiś magiczny sposób smakują lepiej 🙂
  • Gotujemy przez godzinę, zdejmujemy z ognia i odstawiamy do następnego dnia
  • Wyjmujemy laskę cynamonu, gotujemy przez godzinę i odstawiamy do następnego dnia (Łącznie polecam zrobić to 3-4 razy).
  • Pasteryzujemy słoiki (ja robię to wstawiając je na chwilę do piekarnika, nigdy nie miałam cierpliwości, żeby gotować je w wielkim garnku, jak moja Babcia) i wkładamy do nich gorące konfitury. Słoiki najlepiej trzymać w rękawicach żeby się nie poparzyć.
  • Mocno zakręcamy i odstawiamy do zjedzenia. Lub jemy na ciepło na nalesnikach jeśli jesteśmy tak niecierpliwi jak ja 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s